Nasz KJS-owy samochód nie powinien być za duży ani za ciężki. Wcale nie są warte polecenia najnowsze modele, bo ze względu na coraz większa, liczbę zabezpieczeń ich masa stale rośnie. Zwróćmy też uwagę na promień skrętu. Zdarzają się niewielkie auta o dużym promieniu. Na normalnych rajdowych oesach nie ma to znaczenia, ale w KJS-ach, gdzie nawroty wokół słupków to codzienność, taki samochód to stracone sekundy. Nie chcę wymieniać konkretnych marek, ale z doświadczenia wiem, że używane japończyki są najbardziej niezawodne. W zimie godzien polecenia jest samochód o napędzie 4x4. Ostatnio furorę robi Subaru Justy.
Do KJS nie warto kupować używanej rajdówki. Prawdopodobieństwo, ze więcej czasu spędzimy z nią w warsztacie niż na treningu jest spore. Na dodatek, jeśli samochodem będziemy także jeździć na co dzień, to klatka bezpieczeństwa bez kasku na głowie może stanowić śmiertelne zagrożenie. Zakup małego samochodu z mocnym silnikiem zdecydowanie polecam za granicą, a nie od drugiego albo i trzeciego właściciela w kraju. Na pewno będzie w lepszym stanie. Dobrze jest mieć dwa dodatkowe komplety kół (na różne nawierzchnie i na treningi).
Wybór pilota
Do pierwszych startów najlepszy byłby pilot z doświadczeniem. Skoro my nie mamy za sobą rajdowej praktyki i pewnie przyjdzie nam płacić frycowe, to przynajmniej w nim warto mieć oparcie. Jeśli jednak takiego nie znajdziemy, trudno. Pilota musimy poszukać, a później go wychować. Najważniejsze cechy idealnego kandydata to niska waga, olej w głowie (czytaj: musi być poukładany) i w żadnych okolicznościach nie mylenie lewej strony z prawą. Dobrze gdyby pilot wcześniej startował już jako kierowca. Dzięki temu zauważy po torze jazdy, czy kierowca jedzie dobrze (nawigacyjnie), czy zaraz się pomyli.
Rola pilota (a w zasadzie dyktowanego przez niego opisu) w KJS jest nieoceniona. Przypomnijmy tylko, że jeżeli załoga się pomyli, dostaje tzw. taryfę (150 proc. czasu zwycięzcy próby). Wówczas o wysokiej lokacie w zawodach możemy za pomnieć. Kierowca, aby mógł skutecznie stosować wyuczoną technikę jazdy, musi wiedzieć odpowiednio wcześnie, do którego słupka i od której strony ma dojechać. Wreszcie, nawet chwilowe zawahanie, w którą stronę powinniśmy jechać, skutkuje odjęciem gazu, za co także płacimy straconym czasem.
Nie oczekujmy, że pierwszy KJS z nowym pilotem będzie w pełni udany. Ważne jednak, aby wieczorem wspólnie przeanalizować przyczyny błędów i zrozumieć co zmienić, aby następnym razem było lepiej. Najgorszy błąd to ten, którego nie zdiagnozujemy i powtórzymy po raz kolejny. Na trzecim - czwartym wspólnym rajdzie współpraca powinna być już wypełni sprawna i dawać przewagę nad konkurentami.
Przed startem do próby
Skomplikowany kształt próby najlepiej zapamiętamy nie z kartki, ale patrząc bezpośrednio na jazdę konkurentów. Postarajmy się więc dojechać na próbę możliwie wcześnie, by poobserwować przejazdy innych aut. Analiza toru wyłącznie z rysunku prowadzi na manowce, bo najczęściej jest ona tylko umownym schematem rzeczywistości. Pilot, obserwując trasę przed startem, powinien wzrokowo przyporządkować najważniejsze punkty na kartce do prawdziwych słupków. Od pewnej chwili kartka winna służyć wyłącznie jemu. Dyskusja między kierowcą a pilotem na temat przejazdu powinna się opierać wyłącznie na rzeczywistości w terenie. Kierowca patrząc na przejazdy innych zawodników powinien wyłowić na trasie te punkty, w których jego zdaniem może się