Dodano: 19-07-2008, 15:36
|
|
Nasz KJS-owy samochód nie powinien być za duży ani za ciężki. Wcale nie są warte polecenia najnowsze modele, bo ze względu na coraz większa, liczbę zabezpieczeń ich masa stale rośnie. Zwróćmy też uwagę na promień skrętu. Zdarzają się niewielkie auta o dużym promieniu. Na normalnych rajdowych oesach nie ma to znaczenia, ale w KJS-ach, gdzie nawroty wokół słupków to codzienność, taki samochód to stracone sekundy. Nie chcę wymieniać konkretnych marek, ale z doświadczenia wiem, że używane japończyki są najbardziej niezawodne. W zimie godzien polecenia jest samochód o napędzie 4x4. Ostatnio furorę robi Subaru Justy.
Do KJS nie warto kupować używanej rajdówki. Prawdopodobieństwo, ze więcej czasu spędzimy z nią w warsztacie niż na treningu jest spore. Na dodatek, jeśli samochodem będziemy także jeździć na co dzień, to klatka bezpieczeństwa bez kasku na głowie może stanowić śmiertelne zagrożenie. Zakup małego samochodu z mocnym silnikiem zdecydowanie polecam za granicą, a nie od drugiego albo i trzeciego właściciela w kraju. Na pewno będzie w lepszym stanie. Dobrze jest mieć dwa dodatkowe komplety kół (na różne nawierzchnie i na treningi).|
|
Ważne, aby kierowca, dojeżdżając do słupka, wiedział już, do którego następnego ma jechać. Najlepiej pokazać mu to ręką. Pomaga to w optymalizacji toru jazdy
Przed startem warto przyjąć zasadę, że jeżeli próba jest długa i skomplikowana, pierwszą część trasy kierowca pojedzie z pamięci, a dopiero od umówionego punktu pilot będzie dyktować. Z doświadczenia wiem, że początkujący zawodnik (KJS) często nie jest w stanie skutecznie słuchać dyktowania dłużej niż przez 30 sekund - to trzeba po prostu wyćwiczyć. Z drugiej strony stremowany młody kierowca nie zapamięta więcej niż 4-5 pierwszych manewrów, dlatego od pewnej chwili włączenie się pilota z dyktandem może być niezbędne.
Jeżeli mamy dość czasu, koniecznie znajdźmy miejsce, z którego widać największą część próby. Linia startu zwykle nie jest najlepszym punktem obserwacji. Jeśli jest na co się wspiąć, z góry lepiej zobaczymy układ słupków i odległości. Będziemy też w stanie zaobserwować, w których miejscach nawierzchnia jest przyczepna, a w których kałuża albo rozrzucony piach mogą nam sprawić kłopoty. Spostrzeżenia przekażmy pilotowi, aby zaznaczył je w opisie.
Uwaga! Nie popełniajmy częstego błędu, gdy zawodnicy do ostatniej chwili obserwują przejazdy, a później gonią do samochodu i zdyszani stają na linii startu. Odpuśćmy jeden z przejazdów. Chwila koncentracji przed jazdą jest niemniej ważna niż znajomość trasy. Przypomnijmy jeszcze, że pilot powinien używać kasku typu otwartego - będzie wówczas lepiej słyszalny.
Piotr Wróblewski