Już od rana z daleka od Toru Rakietowa dało się słyszeć piski zdzieranych opon i warkot mocno wysilonych silników. Do południa na torze odbywały się bowiem pomiarowe przejazdy, których wyniki decydowały o kolejności startu w danych klasach. Zawodnicy mieli dzięki temu okazję zapoznać się z trasą przejazdu i poobserwować konkurencję.
|
Impreza miała raczej charakter kameralny, liczba widzów ograniczała się do osób naprawdę zainteresowanych rajdami. Podczas rozgrywek panowała życzliwa atmosfera, pogoda dopisywała prawie do końca, a zawodnicy zachowali wysoki poziom kultury osobistej. Nikt tym razem nie czuł nieodpartej potrzeby popisania się swoimi umiejętnościami na parkingu, czy przy wyjeździe z toru. Jedynie fiaty 126p kończyły swoje przejazdy efektownie wjeżdżając w bramkę na hamulcu ręcznym, co zresztą dodawało im tylko uroku. Pod względem organizacyjnym zawody dopracowane były dość dobrze. Jedynie z powodu braku czasu finaliści nie zdążyli odbyć jazdy próbnej podstawionym samochodem. Organizatorzy zadbali o to, by startującym kierowcom nie zabrakło ciepłego posiłku i napoju, a pozostałym świadkom rajdów dobrej muzyki.
Wśród sponsorów imprezy znalazła się firma MiCar zajmująca się wypożyczaniem samochodów – to właśnie ona podstawiła swojego VW Passata do dyspozycji finalistów; Wrocławski Dealer Subaru – Firma JM Auto, która uruchomiła specjalną „Klasyfikację Sponsorską” obejmującą wszystkie samochody Subaru; oraz wrocławska Firma JETRONIK, z której wywodzi się m.in. Lancer Evo Inktec, z mocą 950PS osiągniętą bez podtlenku azotu.
Trasa przejazdu wyznaczona przez organizatorów była dość kręta. Obserwując zachowanie samochodów (zwłaszcza tych o większej mocy) na wyznaczonym odcinku, odnosiło się wrażenie, że są one nieco zagubione na torze z powodu wielu ostrych i wąskich łuków. Jeden z kierowców ósmej klasy stwierdził, że nie jest to wymarzony tor dla samochodu z napędem na wszystkie koła i że przejazd można było zaplanować zupełnie inaczej.
Dużym urozmaiceniem była hopka.
Niestety znajdowała się ona niecałe 50 metrów od linii startu, więc trudno było się rozpędzić z takiego dystansu by efektownie wyskoczyć w powietrze. Udało się to jedynie kierowcy BMW – Sławomirowi Jarkowi.
Drugą niespodzianką na trasie przejazdu były systemy nawadniające tor, które z metra na metr potrafiły diametralnie zmienić przyczepność pojazdów, co było nie lada zaskoczeniem dla wielu kierowców.
Pierwsze startowały samochody z pojemnością silnika do 1100cm3, były to głównie fiaty 126p, pierwsze miejsce w tej klasie zajął Szymon Rusin, uzyskując czas z dwóch przejazdów 253,09s. W klasie drugiej (od 1101cm3 do 1400cm3) zwyciężył Paweł Górski (222,87s). Klasa trzecia (1401cm3 – 1600cm3): Adam Balcerak (218,17s); klasa czwarta (1601cm3 – 2000cm3): Krzysztof Kuźnik (210,31s); klasa piąta (powyżej 2000cm3): Bartek Tęcza (220,40s); klasa szósta (diesel): Łukasz Lachtera (222,43s), klasa siódma (RWD): Sławomir Jarek (210,71s). W klasie ósmej, w której startowało w sumie 10 Imprez i Evo wyniki wyglądały następująco:
1
| Paweł Danys
| Evo
| 207,96s |
| 2 | Piotr Witkowski
| Impreza
| 208,31s
|
| 3 | Mikołaj Kwiatkowski
| Evo
| 210,49s
|
| 4 | Andrzej Słowiński
| Impreza
| 211,25s
|
| 5 | Tomasz Śliwa
| Impreza
| 217,38s
|
| 6 | Sławomir Ruczkowski
| Evo
| 218,20s
|
| 7 | Bogusław Kukiełcza
| Evo
| 220,22s
|
| 8 | Marcin Sikuciński
| Evo
| 220,94s
|
| 9 | Dariusz Koliszek
| Impreza
| 243,66s
|
| 10 | Maciej Wiatrak
| Impreza
| 311,28s
|
Do finału zakwalifikowało się ośmiu zwycięzców poszczególnych klas. Ten etap zawodnicy pokonywali już nie swoim samochodem, lecz specjalnie użyczonym przez firmę MiCar VW Passatem 2.0 TDI z napędem na przednie koła i hamulcem ręcznym w formie przycisku a nie dźwigni.
Zmianie uległa również trasa przejazdu: finaliści musieli pokonać slalomem odcinek między pachołkami, zrobić ósemkę i wrócić również slalomem.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, poza faktem, iż żaden z zawodników nie robił wcześniej ani jednego próbnego przejazdu tym samochodem. Organizatorzy podjęli decyzję o zaniechaniu próby z powodu lekkiego opóźnienia, zawodnicy poszli na żywioł.
Dla większości kierowców opanowanie VW Passata było sporym problemem, bo jednak ten model nie należy do najbardziej rajdowych. Jedni rozrzucali słupki po całym torze, inni z wrażenia mylili trasy, a jeszcze inni jechali bardzo zachowawczo… Prawdziwą klasę w przejeździe tego odcinka pokazał Paweł Danys, dla którego przesiadka z Lancera Evo do przednionapędowego diesla musiała być dużym zaskoczeniem. Jego przejazd slalomem między pachołkami był bardzo wzorcowy i oryginalny. Ze wszystkich finalistów pokonał ten odcinek najszybciej (102,96 sekundy) i tym samym został zwycięzcą I eliminacji Zimowego Grand Prix Wrocławia.
Po finale odbyło się rozdanie pucharów i dyplomów, gratulacje oraz podziękowania dla sponsorów.
Organizatorzy zaprosili wszystkich na II eliminacje, które odbędą się już 17 stycznia w tym samym miejscu. Wszyscy rozjechali się w pozytywnych nastrojach do domu. Nad torem pełnym porozrzucanych opon i pachołków przez dłuższy czas unosił się jeszcze zapach spalonej gumy wymieszany z idealną i aż niepokojącą ciszą, która na nim zapanowała… Do czasu.
Anna Grzesik