Jako pilot Kuby Zawiła-Niedźwieckiego na imprezie musiałam pojawić się dość wcześnie. Gdy przyjechaliśmy na miejsce okazało się, że cały tor był w śniegu. Z czasem jednak, gdy się przejaśniło i słońce wyszło zza chmur, śnieg zamienił się w wodę i wtedy można już było powiedzieć, że koła mają jakąkolwiek przyczepność. Nie do końca dobrze przygotowani do takich warunków pogodowych, mieliśmy problem z utrzymaniem toru jazdy na wprost. Przejściowe opony na felgach naszego Subaru powodowały, że każdy łuk pokonywaliśmy w poślizgu, co zapewne wyglądało efektownie, ale nie pozwalało za to na osiągnięcie dobrego czasu przejazdu. Kuba, co chwilę korzystając z hydraulicznego hamulca ręcznego, dawał publiczności dużo wrażeń.
|
Głównym naszym rywalem byli Piotr Maciejewski i Piotr Kowalski (Evo IX), którzy posiadali tytuł pięciokrotnych mistrzów Kryterium Asów w Lublinie oraz Daniel Pilichowski z Konradem Madej (Evo IX), którzy poziomem dorównywali mistrzowi lubelskiego okręgu i w czwartej klasie (samochody z napędem na 4 koła) po 5 OS-ach zajęli pierwsze miejsce. Piotr Maciejewski znalazł się na drugim miejscu, pokonawszy Maurycego Kochańskiego i Michała Budzanowskiego (Evo X).
W klasie trzeciej (samochody z pojemnością silnika powyżej 1600 ccm) najszybsi okazali się Marek Rodak i Mariusz Pokrywka, którzy startowali VW Golfem. Podium w klasie drugiej (od 1151 do 1600 ccm) zajęli Łukasz Jusiak i Rafał Michalczak (Opel Corsa). W klasie pierwszej (do 1150ccm) zwycięzcami zostali Bartek Rybienik i Jakub Gawron (Fiat Seicento).
Pięć najlepszych załóg dostało się do Karowej tego rajdu. Podobnie jak na Warszawskiej Barbórce głównym elementem tego przejazdu było okrążenie beczki oraz dowolny nawrót. Daniel Pilichowski, który przez pięć przejazdów wytrwale dążył do pokonania Piotra Maciejewskiego, na Karowej popełnił mały błąd i wypadł z toru. Gdy po 2 sekundach wrócił na swoje miejsce efektownie okrążył kilkukrotnie beczkę, rezygnując już tym samym ze zwycięstwa. W ten oto sposób Piotr Maciejewski został po raz szósty Mistrzem Kryterium Asów Toru Lublin, uzyskując czas przejazdu 2.46,941s. Tuż za nim znalazł się Maurycy Kochański (2.55,858). Jakub Zawiła-Niedźwiecki, któremu starałam się pilotować najlepiej jak mogłam, uzyskał czas 2.59,012s, co pozwoliło nam na zajęcie trzeciego miejsca. Miejsca o którym sam Kuba – śmiejąc się - mówi: "Trzecie miejsce – to miejsce tuż za pierwszym przegranym…"
|
Dzięki głównemu sponsorowi – firmie Carrera, która produkuje modele samochodowe i tworzy cyfrowe systemy torów wyścigowych, na imprezie oprócz samochodów startujących w rajdach nie zabrakło wielu innych rozrywek. Na torze wśród akompaniamentu wysokich obrotów silników i pisku opon można było posłuchać dobrej muzyki, rodem z „Tokio Drift”. Na scenie ku wielkiemu aplauzowi publiczności można było usłyszeć również freestyle’owy utwór w wykonaniu rapera MC Dolar’a. Zadbano również o to, by ci najbardziej wytrwali widzowie, którzy kibicowali zawodnikom od rana do wieczora mogli zjeść i napić się czegoś ciepłego.
|
Jedyne zastrzeżenie jakie można było mieć do organizatorów to fakt, iż nie dopilnowano tego, by wszyscy zawodnicy startowali w kaskach. Oprócz tego na terenie rajdu nie zauważyłam nigdzie karetki pogotowia, co jest przecież bardzo istotne, jeśli chodzi o bezpieczeństwo zawodników. Poza tymi szczegółami impreza zorganizowana była ciekawie, przejazdów (zarówno OS-ów jak i tych próbnych okrążeń) była wystarczająca ilość. Każdy miał możliwość trzykrotnego zapoznania się z torem. Zwycięzców klas i finału nagrodzono pucharami i świątecznymi upominkami w formie bombek, które wręczane były przez sympatyczne zgrabne dziewczyny.
Anna Grzesik