Dodano: 23-02-2009, 23:44
|
|
Za kierownicą szybkiego Evo IX Bębenkowie pokonali Pawła Dytko (Lancer Evo X) oraz Leszka Kuzaja (Subaru Impreza N12) z pięciosekundową przewagą. Różnice w czasach Kuzaja i Dytki były minimalne. Nasi reprezentanci 4turbo.pl: Mariusz Łoś i Andrzej Oracz ze szczęśliwym numerem startowym 7 zajęli w klasyfikacji generalnej dziewiąte miejsce. Rywalizacja i dobre czasy nie były jednak głównym celem tej imprezy. Chodziło przede wszystkim o świetną zabawę. Większość kierowców jeździła dla kibiców, a najlepszym dowodem tego jest Tomasz Mikołajczyk, który przyspieszał szybko i dynamicznie, niejednokrotnie zostawiając po sobie ku radości obserwatorów czarne kręgi na asfalcie.
W Wieliczce pojawił się także wielokrotny rajdowy Mistrz Polski – Tomasz Czopik. Zasiadł on za kierownicą Lancera Evo i jechał również pod publikę, spotykając się z oklaskami uznania rozentuzjazmowanych fanów. Wbrew wszelkim stereotypom, że kobiety jeździć nie potrafią – w Memoriale Peugeotem 106 Rallye wystartowała również Monika Zawodny z Anną Kaczmarczyk. Kolejną gwiazdą rajdu był Rafał Sonik, który w tym roku wywalczył trzecie miejsce w Rajdzie Dakar w kategorii quadów. I tym razem również zabawiał publiczność popisami swoim wszędołazem.
Warunki na trasie były znakomite, zupełnie nie było na niej śniegu, gdzieniegdzie pojawiała się wilgoć. W miejscu paru szykan po drugim przejeździe Grzegorza Warkowskiego zrobiło się jednak trochę ślisko, gdyż kierowca Citroena C2, wpadając w poślizg i obracając się kilka razy, jednocześnie zaliczył wszelkie „okoliczne” zaspy śnieżne, rozsypując w tym miejscu dużo śniegu. Po jego jakże efektownej jeździe paru kolejnych kierowców zaskoczonych nowo zaistniałymi warunkami na drodze również miało problemy z dohamowaniem, co kończyło się najczęściej bączkami.
Organizacja była dopięta na ostatni guzik, może jedynie poza udostępnieniem miejsc parkingowych dla przyjezdnych, co w takiej małej miejscowości jak Wieliczka nie było proste do zrealizowania. Osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo spisały się również znakomicie. Nie mogło być inaczej. Wszyscy pamiętają ostatni przejazd Mariana Bublewicza. Po tym tragicznym wydarzeniu w Zimowym Rajdzie Dolnośląskim podejście do bezpieczeństwa na rajdach diametralnie się zmieniło, a przepisy zostały zaostrzone. Więc również podczas Memoriału ochroniarze zabraniali przejścia oraz stawania w wielu niebezpiecznych miejscach i nawet mimo nieustających próśb kibiców zachowali zimną krew i rozsądek.
3 Memoriał miał na celu głównie złożenie pewnego rodzaju „hołdu” Kuligowi i Bublewiczowi przez zawodników, którzy w rajdzie pojechali, podkreślenie ważności bezpieczeństwa na takich imprezach oraz przypomnienie polskim kibicom rajdowym o wyczynach i osiągnięciach Janusza i Mariana. Bo jak powiedział w tym ważnym dniu Michał Bębenek: „Musimy robić wszystko by pamięć o dobrych kierowcach nie zaginęła”
Anna Grzesik