Dodano: 22-03-2008, 20:19
|
|
Mamy za sobą 8 okrążeń, a więc ok. 180 km "oesowych" na legendarnym Nürburgringu...
Już w drodze na Ring czuć fajną atmosferę. Mijamy lawety z wyścigowymi samochodami, zagęszcza sie od porszakow i innych szybkich wynalazkow.
Oczywiście jest to dopiero preludium. Na parkingu przed wjazdem na tor kłębią się porszaki carrery, GT2, GT3 i wiele innych, do tego BMW M3/M5, Lotusy Exige, Nissany Skyline'y chyba cztery albo pięć sztuk, Caterhamy, Lambo Gallardo z rejestracja "FEED ME" :-))
|
|
Generalnie szyje nas bolą od ciągłego odwracania głowy - jest na czym zawiesić oko. Samochody się kłębią, wjeżdżają na Ring, kończą jazde. Wszędzie wszechogarniający smród spalonych klocków. Jest pięknie :-)
Ring jest niesamowicie NIEBEZPIECZNY. I trzeba sobie w pełni zdawać sprawę jakie podejmuje się ryzyko jeżdżąc po nim. Jest wąsko, nie ma praktycznie ani jednego dłuższego fragmentu po płaskim (poza ostatnią prostą), wszystkie zakręty, to albo spadania, albo podjazdy, albo przejścia przez szczyty, albo takie doły/kompresje, że wszystkie organy wgniata w fotel. Nie ma safety-zone, poza torem jest jakieś 2m do bariery lub ściany. Prędkości w szybkich partiach 220 km/h - i to w zakrętach, ogromne przeciążenia, zdradliwe zacieśniające się zakręty, zaskakujące kombinacje zakrętów, czy profilowanie toru.
BARDZO, BARDZO NIEBEZPIECZNIE - absolutnie nie jest to miejsce do nauki, komuś kto stawia pierwsze kroki - stanowczo odradzam.
|
|
Tylko podczas jednego dnia zdarzyły się conajmniej 4 wypadki: 3-ech z nich byliśmy świadkami, 4-go nie widzieliśmy, ale zamknięto tor na godzinę, była karetka i laweta, więc musiało być grubo. Generalnie tam nie ma obcierek, każdy błąd to bardzo poważny wypadek, przy dużej prędkości i sporym nasileniu ruchu samochodów, które nie bardzo mają gdzie uciekać, jeśli coś się stanie.
Na pewno tam wrócimy!
Z busem serwisowym, oponami torowymi semi-slick, agresywnymi klockami, itd. Będziemy lepiej przygotowani. Ale kolejny wyjazd nie będzie już aż takim przeżyciem. Ten pierwszy raz absolutnie zrywa kask z glowy.
Ja myślę, że przygoda z Ringiem dopiero się zaczyna.
Pozdrawiam wszystkich, którym udało się dotrwać do końca mojej opowieści - i nie zasnąć :-))
Galeria zdjęć z wyprawy znajduje się TUTAJ.
shodan