Dodano: 14-05-2009, 12:08
|
|
10 maja - piękny niedzielny wiosenny poranek. Z zapachem traw i kwitnących kwiatów mieszają się spaliny samochodowe, a dźwięk podkręcanych silników przeplata się z subtelnym śpiewem porannych skowronków. W parku serwisowym jak zwykle zamieszanie: ktoś szuka sprawnego ciśnieniomierza, ktoś wymienia się Motulem za Castrol, jeszcze ktoś inny zakłada slicki. Z lekkim "poślizgiem" na BK zjawia się również Zbigniew Matuszyk, wywołując swą obecnością szok wśród swoich fanów. Nie ma chyba na imprezie kibica, który by nie wiedział o tym, że dnia poprzedniego Matuszyk przy prędkości 120km/h zaliczył dachowanie na "Krokusach" i poważnie uszkodził swoje piękne białe Evo V. Kibice nie zdążyli jeszcze dobrze odżałować samochodu kierowcy, kiedy ten już jechał na zapoznaniu dnia następnego!
Tor Fiata gościł również po raz pierwszy czerwonego Lancera Evo IX Rafała Grzesińskiego oraz srebrnego Lancera Evo IX Pawła Łuczkiewicza, obydwa samochody startowały w barwach 4turbo.pl.
Do startu przystąpiło 110 załóg, w tym 5 w Subaru Imprezach i 9 w Lancerach Evo - samochodach, które zdominowały klasę szóstą. Organizatorzy tym razem park serwisowy ustawili na "kwadracie", przez co trasa diametralnie się zmieniła w stosunku do tych z poprzednich rund Samochodowych Mistrzostw Tychów. Zaplanowano trzy przejazdy z pomiarem czasu dokonywanym przez fotokomórki. Trasa Nie była zbyt szybka, na dłuższych odcinkach, np. na owalach w celu bezpieczeństwa ustawiono szykany z beczek i opon. To właśnie na tych szykanach kierowcy często tracili cenne sekundy, zdobywając po 5 sekund karnych za dotknięcie przeszkody.
Najlepiej z układem trasy radził sobie od początku Paweł Łuczkiewicz i mimo nieznajomości toru i przyzwyczajenia do zupełnie innej nawierzchni (kierowca trenuje na Torze Kielce), każdy odcinek przejechał bezbłędnie, co pozwoliło mu na osiągnięcie najlepszych wyników czasowych i stanięcie na szczycie podium imprezy. 5 sekund kary za dotknięcie beczki w pierwszym przejeździe nie pozwoliło Wojciechowi Drewniakowi (Lancer Evo IX) znaleźć się na szczycie, mimo, iż czasowo na każdym odcinku był szybciej na mecie od Łuczkiewicza o 1-2 sekundy. W podobnej sytuacji znalazł się Rafał Grzesiński, który gdyby nie dwie kary w pierwszym i trzecim przejeździe mógłby znaleźć się na wyższym miejscu. Na torze Fiata jednak błędy są nie do odrobienia. Trasa jest zbyt krótka i jedna pomyłka kosztuje kierowcę wiele - gdy dotknie beczki w zasadzie nie ma już co myśleć o zwycięstwie, pozostaje mu tylko liczyć na taką samą pomyłkę przeciwnika.
Tuż za podium znalazł się Witold Biłek (Lancer Evo IX), a za nim Zbigniew Matuszyk (Lancer Evo V). Za pierwszą piątką "obstawioną" przez Mitsubishi uplasował się Sebastian Ciosiński w Subaru Imprezie. Warto również zaznaczyć, że teoretycznie najsłabsza Impreza WRX Ciosińskiego znalazła się w klasyfikacji generalnej najwyżej spośród pozostałych Imprez STi czy GT jadących w tej rundzie.
Pogoda sprzyjała zawodnikom, którzy tym razem uzyskali od organizatora pozwolenie na grzanie slicków w wyznaczonym do tego miejscu, a kibicom zezwolono na grzanie kiełbasek na grillach ;-) Po przejazdach wszystkich załóg nastąpiła 40-minutowa przerwa podczas której sędziowie podliczali czasy. Po wywieszeniu wyników wielu kierowców było zaskoczonych wynikami. Nagle, nie wiadomo skąd dowiadywali się, że potrącili w dwóch przejazdach beczki... Ich protesty jednak niczego nie zmieniły, a pozostawiły tylko niesmak wśród wielu uczestników imprezy, którzy uważają, że niesłusznie dostali kary. Nie zdarza się to jednak pierwszy raz na tym torze, niejednokrotnie przecież sędziowie mylili czasy zawodników, tak więc w kwestii organizacji wiele się nie zmieniło. Uroczyste rozdanie nagród (pucharów) odbyło się za to w rytmie muzyki techno, puszczanej przez lokalnego DJ-a, który chyba z szacunku do zawodników nie podkręcał bardzo pokrętła głośności ;-)
Organizatorzy zaprosili wszystkich zawodników na kolejną rundę, która planowana jest na 21 czerwca i będzie ona połączona z KJS "Dni Tyskie". Zapisy jak zwykle na stronie Automobilklubu Ziemi Tyskiej: www.azt.tychy.pl
Wyniki pierwszej dziesiątki:
| Miejsce | Załoga | Samochód | Czas |
| 1. | Łuczkiewicz Paweł / Obłudek Zbigniew | Mitsubishi Lancer Evo IX | 275,87 |
| 2. | Drewniak Wojciech / Sawicki Jan | Mitsubishi Lancer Evo IX | 276,42 |
| 3. | Grzesiński Rafał / Salomon Sebastian | Mitsubishi Lancer Evo IX | 284,56 |
| 4. | Biłek Witold / Grzybowski Adam | Mitsubishi Lancer Evo IX | 286,87 |
| 5. | Matuszyk Zbigniew / Bagiński Tomasz | Mitsubishi Lancer Evo V | 288,07 |
| 6. | Ciosiński Sebastian / Strzoda Marcin | Subaru Impreza WRX | 290,53 |
| 7. | Dziewiątkowski Paweł / Puda Piotr | Mitsubishi Lancer Evo VIII | 291,51 |
| 8. | Banasik Dariusz / Banasik Klaudia | Mitsubishi Lancer Evo IX | 292,45 |
| 9. | Pieńkowski Jacek / Jędrzejczak Dawid | Mitsubishi Lancer Evo IX | 295,05 |
| 10. | Łata Damian / Maj Grzegorz | Mitsubishi Lancer Evo | 300,04 |
Wypowiedzi kierowców:
|
|
Trasa była bardzo fajna, w sumie najlepsza z tegorocznych imprez, bo nie „przekombinowana”, dosyć szybka, odpowiadająca nam. Atmosfera jak zawsze super, znajomi, grill. Mam ciężki weekend – wczoraj jechałem w Kryterium Krokusów, dzisiaj jestem tutaj, jutro już będę w Poznaniu na testach. Na razie mam dwa drugie miejsca – tam drugie i tutaj tak samo. Drugie miejsce dzisiaj jest z naszej winy – potrąciliśmy szykanę. No ale tak już w tym sporcie jest.
|
|
Paweł Łuczkiewicz pokazał dziś klasę i „nalał mnie” tak jak obiecywał, tak więc gratuluję mu serdecznie. Jeździłem po Polsce południowej wiele razy i nie uważam imprez w Tychach za najlepsze, ale też nie są one najgorsze, jeśli chodzi o organizację. Problem jest tutaj tak naprawdę z regulaminem kar. Kierowcy czekają na rozstrzygnięcie decyzji sędziów, czy potrącili szykanę czy nie. Okazuje się, że nie wiadomo do końca czy to jest taka równa rywalizacja, błąd sędziego może zadecydować o tym, że będziemy gdzieś daleko z tyłu. Jestem na tym torze Lancerem pierwszy raz, ale wydaje mi się, że mimo moich kar to i tak zająłem dobre miejsce ;) Mam 10 sekund kary, bez których – wiadomo – było by najlepiej. Ale najlepszym kierowcą jest ten, który nie popełnia błędów. No a my niestety tak chcieliśmy, że musiałem ”przedobrzyć” i otarłem się o beczkę. Powiem szczerze, że kierowca, który przyjeżdża do nas na Kielce, a nie zna toru ma łatwiej bo widzi wszystkie zakręty, widzi gdzie ma punkt hamowania, a tutaj jadę po owalu – wszędzie rosną drzewa i zupełnie nie wiem kiedy się shamować. Na opis też ciężko byłoby mi jechać, bo to jest taki krótki odcinek, że 200 metrów nie wyczuję na takim winklu. Dopiero na ostatnim przejedzie pokazaliśmy, że stać nas na wiele – byliśmy pierwsi. Na pewno jeszcze się tutaj wybiorę, tylko muszę zmodyfikować zawieszenie w samochodzie, bo wydaje mi się, że na ten tor jest ono za miękkie. Na razie mam tylko regulacje kątów zrobione specjalnie pod Tychy, ale bardzo niewygodnie się z tym jeździ i raczej się tego pozbędę, bo w końcu to samochód mamy ;-)
Anna Grzesik