Dodano: 27-05-2008, 00:01
Tak naprawdę, to Łosiu decyzją o swoim starcie namówił mnie do spróbowania sił w górach. Ponieważ dysponujemy Nką, która startowała
w RSMP to wystarczyło zdemontować restryktor i zrobić program aby auto było gotowe do startu.
W czwartek wybraliśmy się do Cisnej, tam na miejscu okazało się, że trasa jest bardzo szybka, przypominająca bardziej odcinek specjalny.
Nie dało się w krótkim czasie zapamiętać wszystkich zakrętów, zdecydowanie łatwiejsze było poznanie miejsc gdzie hamowanie musi być bardzo zdecydowane.
Jadąc przejazd treningowy wzniesienia stały się hopami a większość zakrętów można było jechać bez odjęcia, tutaj nabrałem zaufania do rozgrzanego slicka wyścigowego.
Uzyskanie pierwszego czasu na treningu było zaskoczeniem, ale miałem świadomość że wszyscy jadą treningowo i mają spore rezerwy do wykorzystania.
Podczas kolejnych podjazdów wyścigowych starałem się optymalizować tor jazdy i punkty hamowań, dosyć trudno się przełamać jadąc 200km/h i widząc szykanę zbudowaną z opon od traktora, to samo z hopami po których były niewidoczne zakręty - samochód leci, zakręt się zbliża w oczach, a złapanie przyczepności trwa wieczność.
|
|